PINWHEEL

PINWHEEL

Problem z Holandią jako kolejną inspiracją kalendarzowego konkursu "Royal Stone" miałam ogromny i to nie z powodu braku pomysłów, a raczej ich nadmiaru. Tak się miotałam, zaczynałam jedną pracę, drugą, trzecią... aż prawie brakło mi czasu i bałam się, że zostanę z niczym. Bardzo chcę wziąć udział we wszystkich inspiracjach, a tu zrobił się piątek, w poniedziałek mijał termin nadsyłania zgłoszeń, a ja nie miałam absolutnie nic. Główkując na szybko, wpadłam na pomysł zrobienia peyotowego wiatraczka w niebieskościach; raz, że wiatraki są holenderskie bardzo, dwa, kolory miały nawiązywać do słynnych fajansów z Delft.
Nie jest to najidealniejsza praca konkursowa, jaka wyszła z mojej pracowni, ale, jak się jest niezdecydowanym, to potem się cierpi...

PINWHEEL

peyote, broszka, toho, firepolish, wiatraczek, wiatrak, pinwheel
MILKY RAINBOW - WYMIANKA Z "KIEDY LIWKA ŚPI" CZ. 1

MILKY RAINBOW - WYMIANKA Z "KIEDY LIWKA ŚPI" CZ. 1

Na wymiankę z Judytą, prowadzącą blog KIEDY LIWKA ŚPI, umówiłam się już dawno, dawno temu, ale czas znów nie był łaskawy. Najpierw mnie zajęło szufladowe testowanie, potem konkurs Royal Stone... ;) W końcu jednak ja się zebrałam w sobie i zajęłam biżuterią, o którą poprosiła mnie Judyta. Na wishliście był brelok, więc z radością prezentuję Wam pierwszą brelokową kulkę w mojej koralikowej karierze!

MILKY RAINBOW

toho, brelok, chwost,
ROYAL & SWEET

ROYAL & SWEET

Szczęśliwa jestem ogromnie, że udało mi się wziąć udział w "Testowaniu z Szufladą", gdzie otrzymałam sponsorowany przez sklep PASART zestaw dobroci - koraliki oraz kryształki. Miałam równie ambitne plany do koralików, jakie miałam do kryształków, ale czas zweryfikował te plany. Cóż, musiałam się skupić wtedy na Japonii...
W każdym razie, z otrzymanych koralików wyplotłam dwie delikatne bransoletki w wiosenno-letnich kolorkach. Mnie się bardzo podobają, wyplatanie ich było przyjemnością, więc może chcielibyście najprostszy na świecie tutorialik? ;)

ROYAL & SWEET

bransoletka, crystalove, mist, toho

AZZURRI

AZZURRI

Miałam ogromną przyjemność i zaszczyt brać udział w "Testowaniu z Szufladą", gdzie otrzymałam sponsorowany przez sklep PASART zestaw dobroci - koraliki oraz kryształki. Moim zadaniem było stworzyć z nich coś pięknego i mam nadzieję, że to mi się udało.
Na pierwszy ogień poszły obłędne rivoli! (Dlatego szykujcie się na długi post z mnóstwem zdjęć!)

AZZURRI

bransoletka, broszka kołnierzykowa, fire polish, haft koralikowy, kolczyki, kryształki bonny, rivoli, toho
TSUKIMI

TSUKIMI

Ta praca to jeden wielki kompromis. Kompromis pomiędzy tym, co chciałam zrobić, a co umiem zrobić. Kompromis między koralikami jakie chciałam mieć a koralikami jakie znalazłam. I, kompromis między mną a zegarem ;)
Tak w skrócie mogę opisać moją pierwszą w historii pracę na słynny już kalendarzowy konkurs Royal Stone. Od lat obserwuję cudeńka, jakie powstają na podstawie podanych inspiracji i postanowiłam też się w końcu włączyć do zabawy.
Co z tego wyszło, możecie podziwiać w poniższym, długaśnym poście ;)

TSUKIMI

tsukimi, haft koralikowy, królik, księżyc, toho, preciosa, miyuki, awenturyn, jugoya

CLEOPATRA

CLEOPATRA

Staram się i staram, ale jakoś krosno do mnie nie przemawia, wszelkie krosnowe próby nie nadają się do publicznego pokazywania, nad czym ogromnie ubolewam... Ale co innego płaski peyote. Skradł moje serce już przy pierwszym podejściu, przy okazji bransoletki "Safari", nic więc dziwnego, że przyszedł czas na kolejną "pleciuchę" ;)

CLEOPATRA

peyote, bransoletka, toho treasure, zapiecie magnetyczne, egipt, cleopatra, bracelet,

ROPES FROM THE PAST

ROPES FROM THE PAST

Od lat nie robię postanowień noworocznych, bo zazwyczaj ich nie dotrzymuję. Ciężko u mnie z konsekwencją ;) W tym roku pojawiło się jednak małe postanowienie, która jak na razie udaje mi się z sukcesem wypełniać - postanowiłam bowiem wydziergać wszystkie sznury, które mam nawleczone, a uwierzcie, trochę tego jest ;)
Pierwsze dwie bransoletki już się meldują i pięknie prezentują!

ROPES FROM THE PAST

crochet rope, sznur szydełkowy, ukośnik, toho, bransoletki, biżuteria, handmade
RHAPSODY IN VIOLET

RHAPSODY IN VIOLET

Chociaż właściwie powinnam nazwać ten wisior (naszyjnik?) Rhapsody in Tennis, ponieważ proces twórczy odbywał się zazwyczaj w nocy, w czasie transmisji turnieju Australian Open ;) Noc jest zazwyczaj idealną dla mnie porą do pracy - cisza, spokój, nikt mnie nie rozprasza...
Kiedy tylko zobaczyłam temat styczniowego wyzwania w "Szufladzie", gdzie tematem jest muzyka, od razu wiedziałam, co zrobię. W moich rękodzielniczych zbiorach tkwił dawno zapomniany element ażurowy w kształcie skrzypiec, który chyba tylko czekał na taką okazję...
Tytuł nawiązuje oczywiście do "Błękitnej rapsodii" George'a Gershwina; moim skromnym zdaniem, to jeden z najpiękniejszych utworów jazzowych. 

RHAPSODY IN VIOLET

koraliki, perły, wisior, beading, brich stitch, agat, kwarc, jaspis, kaboszon, taśma cyrkoniowa, biżuteria, handmade, rękodzieło,
BUBBLEGUM - WYMIANKA Z "NIE Z CHIN" (CZ. 2)

BUBBLEGUM - WYMIANKA Z "NIE Z CHIN" (CZ. 2)

Ostatnie tygodnie nie są dla mnie łaskawe pod względem koralikowym. Jakaś taka niechęć i zmęczenie mnie dopadło, kompletnie nie miałam sił na nic, a na koraliki, niestety, weny brak było. Wyjątkowo nie będzie w tym roku żadnego wpisu ze świątecznym rękodziełem, ale, na upartego, pod świąteczne posty można podciągnąć poniższy wisior. Wykonany na wspomnianą wymiankę z Agnieszką prowadzącą bloga NIE Z CHIN, ma być jednym z prezentów pod choinkę dla kogoś bliskiego. Mam nadzieję, że niespodzianki nie "spalę" ;) 

BUBBLEGUM

biżuteria, toho, koraliki, beaded ball, chwost

FANGORN - WYMIANKA Z "NIE Z CHIN" (CZ. 1)

FANGORN - WYMIANKA Z "NIE Z CHIN" (CZ. 1)

Mikołajki sa idealnym dniem na pochwalenie się bardzo udaną wymianką z Agnieszką prowadzącą bloga NIE Z CHIN. Na tę wymiankę umawiałyśmy się już bardzo, bardzo dawno temu, jeszcze dłużej nam zeszło przygotowywanie paczuch, ale w końcu się udało. Chociaż radosna wymiana nastąpiła już ponad miesiąc temu, dopiero teraz zebrałam się na napisanie posta - mój błąd, ale przyznać muszę, że aura jesienna nie wpływa dobrze na moje samopoczucie i na moje zdrowie. Ciągle jestem w dołku energetycznym, ech... 
W każdym razie, przedstawiam Wam pierwszą z biżuterii jaką zrobiłam dla Agnieszki. Podobny już widzieliście w poście MIRKWOOD, nic więc dziwnego, że przyszedł czas na Fangorn... 
(PS
Poprzedni post był króciutki, ten nadrabia długością, więc radzę mieć pod ręką herbatę i chwilę czasu ;) )

FANGORN

koraliki, rękodzieło, toho, wisior, kolczyki, brick stitch, beaded balls

NUTS

NUTS

Dzień dobry!
Dzisiaj szybciutko, bo i zdjęć jakoś mało wyszło ;) Beaded ballsy tak się spodobały wszystkim wokół, że moja siostra zażyczyła sobie kolejną parę. Wybrała kolor koralików, zawieszki, a mnie pozostało tylko wyplecenie kulki i zmontowanie całości. I tak moja siostra przygarnęła dwie... wiewiórki :)

NUTS

beaded ball, kolczyki, peyote, rękodzieło, handmade, biżuteria

ROMANCE

ROMANCE

Uwielbiam, gdy prosi się mnie o zrobienie czegoś "na prezent". Sama nie wiem, dlaczego, ale lubię robić drobiazgi dla osób kompletnie mi nieznanych, lubię ten dreszczyk, te wątpliwości - spodoba się, czy też nie ;) Ostatnio zostałam poproszona o zrobienie prezentu dla dziewczyny, która zmienia pracę i przenosi się do firmy, gdzie obowiązuje bardzo surowy dress code. Tym razem nie było możliwości, abym poszalała z kolorami i wielkością, musiało być skromnie, ale gustownie ;) 

ROMANCE

BALL GOWN

BALL GOWN

Cześć, mili moi!
Zaproszona byłam na ślub mojej bliskiej kuzynki. Wbrew stereotypom dotyczącym kobiet, nie pobiegłam od razy po nową sukienkę i buty, a stare ciuchy postanowiłam ożywić nowym kompletem biżuterii. Z całkiem sporą, jak na mnie, ilością błysku ;)

BALL GOWN

NOSFERATU

NOSFERATU

Dobry wieczorek!
Dawno mnie tu nie było, co nie znaczy, że nic nie robiłam ;) O konkursie organizowanym przez sklep Korallo dowiedziałam się niemal w ostatniej chwili i od razu zabrałam się do dzieła. Temat "Magia srebrnego ekranu", w którym należało inspirować się gwiazdami czarno-białego kina bardzo przypadł mi do gustu, ale postanowiłam go "ugryźć" w nieco inny sposób, co też widać na pierwszy rzut oka ;)

NOSFERATU

Gotycko-romantyczny wisior wykonany techniką haftu koralikowego.

Uwielbiam stare kino, skrycie podkochuję się w Humphreyu Bogarcie, a "Gildę" z Ritą Hayworth oglądałam chyba z milion razy. Jednak, stworzenie eleganckiej biżuterii prosto na czerwony dywan wydawało mi się trochę zbyt łatwe. Postanowiłam trochę podkręcić trudność i ze swoją inspiracją sięgnąć do starych, niemych filmów, do horrorów i filmów grozy, które nas nie zawsze napawają strachem, ale przed laty były nawet przyczyną niejednego skandalu. Stąd w mojej pracy kamea z elegancką damą-szkieletem, która długo musiała czekać na swoją kolej w odmętach moich pudełek ;) Nie ma nic bardziej oczywistego w temacie grozy niż szkielet, prawda? 


Przy wykonywaniu pracy wolno nam było używać tylko koralików białych, czarnych, odcieni szarości oraz kryształków w kolorze crystal. Ponieważ nigdy nie robiłam niczego wyłącznie w szarościach, postanowiłam tylko na tym się skupić. 
By owej kościstej damie przydać odpowiedniego blasku, otoczyłam ją taśmą cyrkoniową, oddzielając przy tym jasno-szare koraliki od ich ciemniejszych braci - a konkretnie, są to koraliki TOHO Round 11/0 Opaque Grey oraz Matte-Color Opaque Grey. Białe koraliki blisko kamei to Nih Beads 12/0 Opaque Frosted White. Półprzejrzyste, szare koraliki, które otaczają tylko część z kameą to TOHO Round 11/0 Trans-Lustered Black Diamond.


Ozdobą filmów grozy w latach 20. i 30. zawsze była piękna, uwodzicielska kobieta, istna femme fatale, a nie ma przecież nic tak kobiecego jak róże - w moim wypadku biała róża, symbol romantyzmu i niewinności, tak w opozycji do "strasznej" kamei. Blasku dalej dodają wrzecionowate kryształki Rhinnes, które skutecznie "udają" płatki róży. By podkreślić blask, dodałam koraliki TOHO Round 15/0 Transparent Crystal. Nie mogło zabraknąć szklanych perełek, które dopełniły całości i podkreśliły temat; w końcu, perły w czasach międzywojennych były niezwykle popularne. 


Blasku nigdy za wiele, szczególnie na czerwonym dywanie. Całość wieńczy spora kropla kryształu Swarovsky, nie przyszyta koralikami, a dodana poprzez srebrną krawatkę. W końcu, musi być elegancko, czyż nie? ;) 
Cały wisior ma 12 cm długości. 


Jestem bardzo dumna z tego jak wyszła mi strona zadnia (przez moją uroczą rudą współlokatorkę nazwana "rybką"). Szewki są równe, obyło się bez prucia, co mnie bardzo cieszy, bo takiego kształtu pracy jeszcze w swojej karierze nie przerabiałam i trochę się go obawiałam ;) Przy czym specjalnie szyłam szwy białą nicią, żeby podkreślić kontrasty i dodać trochę bieli. Tył podszyty jest grubą ekoskórką przetkaną srebrną nicią. 


Ogromnie się starałam, aby oddać błysk kryształków i koralików, ale aparat nie chciał za bardzo współpracować, stąd udało mi się jeszcze "strzelić" takie wiszące zdjęcie. Uwierzcie mi, jest to w świetle słonecznym ;)


Na koniec zdjęcie poglądowe na Czarnej Damie. Wisiorek zawieszony jest na jasnoszarej wstążce, która, jak widać na pierwszym zdjęciu, zakończona jest zawieszką-różą. 

NOSFERATU

Miałam bardzo dużo zabawy szyjąc ten wisiorek i jestem z niego naprawdę dumna. Zrobiłam coś innego niż zwykle, nieco trudniejszego, widzę też, jak się rozwinęłam i jakich umiejętności nabyłam. Jeszcze wiele przede mną, ale trzeba się cieszyć z każdego kroku do przodu ;)
Jeśli i Wam przypadła do gustu moja interpretacja magicznych lat czarno-białego kina, to ogromnie się ucieszę, jeśli zechcecie kliknąć w obrazek powyżej i dać swojego "lajka", bowiem w konkursie przewidziana jest także nagroda publiczności. Konkurencja jest naprawdę ostra i raczej nie mam szans na nagrodę, ale i tak nikt mi nie odbierze radości i satysfakcji z tej pracy, która już znalazła się w rękach mojej siostry :)

A tak swoją drogą, niedługo stukną mi dwa latka mojej internetowej obecności, najpierw facebookowej potem blogowej. 
Może jakieś candy albo łapanie licznika? 
Co Wy na to? ;) 
Są chętni? 
SAFARI

SAFARI

Dobry wieczór wszystkim nocnym markom!
Zabierałam się za zdjęcia ostatnio jak sójka za morze i w końcu wybrałam ostatni możliwy dzień - mianowicie dzisiaj, kiedy na dodatek pogoda była okropna i wcale nie "fotogeniczna". Czemu mówię, że ostatni? Bo po wielu przymiarkach i zamiarach, w końcu wyplotłam coś na "Cykliczne Kolorki" u Danusi, których to wrześniowa edycja kończy się dzisiaj, więc czasu było mało. Lubię takie zabawy, szczególnie, gdy nie mam pomysłu, a mam chcenie na rękodzieło ;) Czemu dopiero teraz przyłączyłam się do zabawy? Nie mam bladego pojęcia i mnie o to nie pytajcie...

SAFARI


Przyznam od razu, z góry założyłam, że nie zdążę. Pół września szyłam swój komplet biżuteryjny na wesele kuzynki, potem robiłam "inwentaryzację" we własnym życiu, ale w poniedziałek... czy wtorek, mniejsza z tym, doszłam do wniosku, że coś wyplotę. Zamarzyła mi się płaska bransoletka z koralików, z końcówkami ze skóry i mnóstwem drobnych szlufek na wiązane zapięcie. Cóż, nie wszystko wyszło tak, jak planowałam ;) 


Z peyotem poznałam się jeszcze zanim się dowiedziałam, że ten ścieg nosi taką, a nie inną nazwę ;) Nigdy jeszcze nie plotłam z niego żadnej bransoletki, więc złapałam za koraliki, za książkę (niedawne wydanie specjalne Magazynu Beading "Ścieg peyote") i postanowiłam wykorzystać wzór, który od dawna leży na moim dysku. Próbowałam znaleźć jego autora, niestety wszystkie poszukiwania doprowadziły mnie tylko na stronę pinterest. (Jeśli ktokolwiek wie, kto stworzył ten wzór, niech mnie oświeci, zaraz autora dopiszę ;) )


To moja pierwsza bransoletka peyote'owa, więc ma pewne swoje niedoskonałości, ale i tak ją lubię ;) Wykonałam ją z koralików TOHO Round 11/0 w kolorach: Opaque Jet, Silver-Lined Med Topaz i Smoky Topaz. 
Bransoletka wydaje się dość krótka, ale to dlatego, że jest całkiem szeroka. Szerokość to 5 cm, a długość (bez sznurowania) 16 cm. 


Zakończenie to temat na oddzielną notkę. To, co sobie wymyśliłam, okazało się być szalenie trudne do wykonania. Żaden klej nie chciał trzymać, skórka się rozrywała, słowem - była katastrofa. Musiałam swoje plany zmienić i ograniczyć się do dwóch szlufek oraz do sznurka sutaszowego, który dostałam kiedyś jako gratis (teraz już wiem po co!!) - docelowo zaplatać się będzie na czarną wstążkę, ale czasu na zakupy mi brakło ;) Żeby wszystko jakoś się trzymało i wyglądało, dodatkowo boki ekoskórki obszyłam czarną nicią, co w sumie wyszło chyba całkiem ciekawie. 


A jeśli chodzi o cętki... Lubię ten motyw, ale ograniczam się do podziwiania go na wszelkich kotowatych oraz na moim portfelu i to jest chyba jedyny cętkowany element mojej garderoby. Wybrałam go jednak przez wzgląd na wielkość i funkcjonalność, a nie urodę ;) Cętki to nie jest łatwy motyw w rękodziele i cieszę się, że coś mi jednak wyszło :) 

Cieszę się, że w końcu wzięłam się do roboty i dołączyłam do tej zabawy. 
Mam nadzieję, że moja praca zalicza regulamin i że wszystko dodałam tak, jak należy ;) 
Ściskam mocno i ciepło! (nie wiem, jak u Was, ale w Poznaniu wieje złem, brrr...)
GOLDIE

GOLDIE

Dzień dobry!
Kiedy noga jeszcze bolała i trzeba było się w łóżku wylegiwać, zabrałam się za wiosenne porządki na komputerze. Jak każda zorganizowana kobieta, mam tu istny kosmos i bałagan, w którym tylko ja potrafię się odnaleźć... a tak mi się przynajmniej wydawało. Okazało się, że gdzieś w odmętach dysku znalazłam zdjęcia bransoletki wykonanej daaaawno temu. Byłam przekonana, że zdjęcia przepadły, a tu taka niespodzianka, więc należy się nią pochwalić światu ;) Szczególnie, że bransoletkę zrobiłam dla mojej najstarszej siostry, Majki.

GOLDIE

bransoletka, sznur szydełkowo-koralikowy, crochet rope, rękodzieło, handmade, biżuteria

Miały być złoto, czerwień i czerń, a całokształt wykonania został zostawiony mnie. Lubię takie zadania, lubię mieć wolną rękę, bo wtedy można puścić wodze fantazji ;) Tutaj co prawda nie było za wiele do kombinowania, ale efekt wyszedł naprawdę elegancki i jestem z niego zadowolona. Chociaż samą bransoletkę robiłam w biegu i pamiętam, jak zdjęcia robiłam "na szybko" o szóstej rano...


Wzór najprostszy na świecie, ale sama wiem, jak takie proste wzory bywają dla początkujących trudne, więc i ten sznurek wylądował w zakładce WZORY. Koraliki użyte do wykonania bransoletki to TOHO Round 11/0 Opaque Jet i Silver-Lined Garnet. Złote koraliki to łatwe do kupienia w Empiku koraliki marki Euroclass. Wiem, wiem, to najniższa z możliwych półek, aż wstyd ich używać, ale raz - wtedy akurat innych nie miałam pod ręką, dwa, wbrew pozorom są całkiem równe i miło się z nimi współpracuje. Wstydu chyba nie ma, co nie? ;) 
W zakładce WZORY podałam, żeby używać TOHO Round 11/0 i 8/0, ale równie dobrze będą wyglądały 15/0 i 11/0, ale to już dla wytrwałych, tych, o sokolim wzroku ;) 


Bransoletkę wykonałam na miarę siostrzanego nadgarstka, ale, tak dla pewności, dodałam przedłużkę i ozdobiłam ją złotym serduszkiem. Wszystkie złote elementy nie różnią się aż tak odcieniem w rzeczywistości, ale mój aparat po prostu nie kocha tych przedłużek... 

Jak Wam się podoba takie złotko? 
Mnie bardzo, wzór, chociaż prosty, jest bardzo wdzięczny. 
Wiadomo, w prostocie siła! ;) 
TROPICANA

TROPICANA

Cześć, kochani!
Jeśli chodzi o moje prace, to jestem do bólu krytyczna. Gdy innym moje prace się podobają, ja zawsze widzę, że coś jest nie tak, że mogło być lepiej, dokładniej, równiej... Rzadko kiedy jestem w stu procentach zadowolona i chyba nigdy nie będę - ot, perfekcjonizm ;) Kolczyki, które dzisiaj Wam przedstawiam, są bardzo blisko wymarzonych 100 % jakości. Szalenie żałuję, że nie zostały ze mną, a popędziły jako prezent urodzinowy ;)

TROPICANA


Kiedy nie mam pomysłu, a mam "chcenie", zwykle pytam współlokatorki, czy ktoś w pracy nie ma urodzin, imienin, wszystko jedno ;) Ona podpytuje o kolory, ja mam już jakieś zawężone pole wyboru i łatwiej przezwyciężyć tzw. "przekleństwo urodzaju" (znacie to uczucie, gdy wyciągacie kaboszony i koraliki i najchętniej zaczęłybyście wszystko na raz?). Rudzielec dostaje prezent do wręczenia, a ja mogę się wykazać i wszyscy są szczęśliwi :) 


Tym razem jednym z kolorów, jakie miałam podane, był czerwony. Od razu wiedziałam, że złapię za piękne, tętniące życiem kaboszony brokatowe (jeśli kogoś ciekawi, zakupione tutaj - Passion Room - polecam ten sklep, można znaleźć naprawdę ciekawe rzeczy ;) ). Kaboszony były tanie, zakupiłam ich całe mnóstwo w wielu kolorach i ogromnie żałuję, że aparat nie jest w stanie pokazać, jak pięknie się mienią. Jakby żyły własnym życiem zaklętym w szkiełku :) 

kolczyki, haft koralikowy, biżuteria, handmade, rękodzieło

Początkowo planowałam postawić na elegancję, czyli czerwień połączyć z czernią, ale potem usłyszałam, że dziewczyna, dla której robię prezent, chwilowo przebywa na wakacjach w ognistej Hiszpanii. Pomyślałam o piasku, plaży, morzu, zachodzącym słońcu... I kolory same się nawinęły! 


Piękny kaboszon obszyłam koralikami TOHO Round: 11/0 i 15/0 Permanent Finish - Galvanized Aluminum oraz 8/0 Permanent Finish - Matte Galvanized Aluminum. Te ostatnie przypominały mi białe piaski na plaży. Nie wiem, czy takie widziała Magda, ale w mojej wyobraźni piasek na hiszpańskiej plaży miał taki kolor :) 
Mamy zachodzące słońce, mamy niemal biały piasek... Brakowało jeszcze morza. Tutaj jego funkcję "pełnią" 4mm kuleczki fasetowanego howlitu. Kolory idealnie się zgrały, mówiąc nieskromnie ;)


Jak wakacje, to chwosty :) Do żadnej innej pory roku chwosty tak idealnie nie pasują! Kolczyki miały nabrać lekkości, więc idealnie pasowały tutaj długie, turkusowe chwosty, zaplecione w czapeczki wg tutorialu z bloga Royal Stone. Łącznikiem między chwostem a kolczykiem są koraliki Fire Polish 4 mm Siam Ruby.  
Całość ma 10 cm i mile łechce szyję ;)
Czas mnie gonił, a sklerozę mam galopującą i zapomniałam zrobić zdjęcia strony "zadniej". Podszyłam je ekoskórką w kolorze niemal identycznym jak TR Permanent Finish - Matte Galvanized Aluminum i musicie mi wierzyć na słowo, że szewki były piękne i równe, nie jak ostatnio, przy folkowej broszce ;) 

Lubię sprawiać innym radość, a wiem z wiarygodnego źródła, że kolczyki się szalenie podobały :) 
Ja również jestem zadowolona i myślę, że taki wzór jeszcze nie raz wykorzystam.
Może nawet zaraz? Któż to wie ;)

PS
Kolczyki promują akcję Blogowe podróże - lato 2016
FOLK SNOWFLAKE

FOLK SNOWFLAKE

Witam, witam!
Ponad dwa miesiące bez haftu koralikowego to wystarczający "odwyk". Najzwyczajniej w świecie nie było czasu, żeby rozłożyć się na biurku z całym tym bajzlem, a potem słodkie lenistwo wzięło górę ;) Kiedy w końcu i czas, i chęci się znalazły, pojawił się problem. Niby szyło mi się dobrze, niby plan wykonany, ale jakoś broszka, jaka powstała, mojego serca nie skradła, chociaż podoba się wszystkim wokół. Może Wy coś poradzicie, co mam zrobić z tym maleństwem? ;)

FOLK SNOWFLAKE

haft koralikowy, broszka, handmade, rękodzieło, biżuteria

Copyright © 2014 Panna Kajka dzierga , Blogger