niedziela, 19 marca 2017

TSUKIMI

Ta praca to jeden wielki kompromis. Kompromis pomiędzy tym, co chciałam zrobić, a co umiem zrobić. Kompromis między koralikami jakie chciałam mieć a koralikami jakie znalazłam. I, kompromis między mną a zegarem ;)
Tak w skrócie mogę opisać moją pierwszą w historii pracę na słynny już kalendarzowy konkurs Royal Stone. Od lat obserwuję cudeńka, jakie powstają na podstawie podanych inspiracji i postanowiłam też się w końcu włączyć do zabawy.
Co z tego wyszło, możecie podziwiać w poniższym, długaśnym poście ;)

TSUKIMI



Zacznijmy od początku, więc przygotujcie sobie kawę lub herbatę, bo czytania będzie sporo. 
Jak zobaczyłam pierwszą inspirację, wpadłam w lekką panikę, nie powiem. Jedyny pomysł, jaki mi wpadł od razu do głowy, to grzebień do włosów z wyplecionymi kwiatami wiśni. Zaraz jednak doszłam do wniosku, że to trochę oklepane, więc udałam się na poszukiwania oryginalnego pomysłu, wychodząc z założenia, że skoro umiejętności może mi braknąć, to chociaż nadrobię oryginalnością ;) W sukurs przyszła mi moja kuzynka, Zuza, miłośniczka Japonii, która podpowiedziała, gdzie szukać inspiracji i pomysłów. 
Tak trafiłam na informacje o Tsukimi. 


Tsukimi to japońskie święto polegające na obserwowaniu Księżyca pod koniec lata, a konkretnie, w piętnasty dzień ósmego miesiąca księżycowego, ściśle związane z zakończeniem zbiorów ryżu. No dobra, ale co ma do tego królik, spytacie? ;) Otóż dużo, bo wedle japońskiej legendy, której różne wersje rozpowszechnione są w kręgu azjatyckim, na Księżycu mieszka to urocze, długouche stworzonko i w trakcie Tsukimi Japończycy próbują dostrzec zarys królika własnie na powierzchni Księżyca. 
Całą treść legendy pozwoliłam sobie skopiować z bloga W krainie tajfunów, jako, że to jego autorka, Karolina, przetłumaczyła jej treść z japońskiej wikipedii.

Dawno, dawno temu, królik, małpa i lis mieszkały razem w lesie. Pewnego dnia spotkały biednego starca, błagającego o jakiekolwiek jedzenie. Małpa zebrała owoce z drzew, lis złapał ryby w rzece. Niestety, królik starał się jak mógł, ale nie mógł znaleźć nic, co mógłby zaoferować żebrakowi do jedzenia. Zastanawiał się długo, w jaki sposób mógłby pomóc i nagle wpadł mu do głowy pomysł. Poprosił on małpę i lisa, aby rozpaliły dla niego ognisko, a następnie rzucił się w ogień, oferując siebie jako posiłek. Jednakże królik nie spłonął, ocalony przez starca, który okazał się być tak naprawdę Śakrą. W podziękowaniu za tak ogromne poświęcenie postanowił on zabrać ze sobą królika do swojego domu – na księżyc. Od tamtej pory, patrząc na księżyc, można zobaczyć na jego powierzchni ciemniejszy obszar w kształcie dymu, który uniósł się, gdy królik skoczył w ogień.


Moja interpretacja jest już chyba jasna ;) Postanowiłam wyhaftować wisior w całości z koralików, przedstawiający królika wpatrzonego w Księżyc. Nigdy jeszcze nie haftowałam pracy tylko z koralików, bez większych kaboszonów czy guzików i doszłam do wniosku, że konkurs Royal Stone wymaga, aby podnieść sobie poprzeczkę. Nie powiem mało jej nie strąciłam, ale chyba podołałam ;) 


Chciałam wyhaftować całość z koralików najmniejszych, ale nie mogłam znaleźć odpowiednich szarych piętnastek, więc musiałam pójść na kompromis. Nie całkiem jestem z tego zadowolona, ale na niektóre rzeczy nie mamy wpływu ;) 
Roślina, która towarzyszy królikowi, to susuki, czyli, w języku zrozumiałym, miskant chiński, z którego robi się ozdoby na tsukimi. Na powierzchni księżyca, dość nieregularnej jak widać, ukryło się 7 koralików Fire Polish. Liczby 3, 5 i 7 to w Japonii liczby uważane za szczęśliwe, więc w pracy jest sporo odniesień do nich. 


Królik miał nieskończoną ilość wersji i chyba ze sto ich narysowałam, zanim zdecydowałam się na jego ostateczny kształt. Łączka, na której stoi, też jest wyhaftowana po części koralikami 11/0 (spis będzie na dole postu, bo trochę tych kolorów jest ;) ). Jaśniejsza zieleń ma sprawiać wrażenie jakby po jesiennym deszczu Księżyc odbijał się w kroplach osadzonych na trawie. No, popłynęłam ;) 


Na niebie jest również 7 Fire Polishów, jako większe i jaśniejsze gwiazdy.  



To nie koniec numerologicznych odniesień ;) Na nośniku zawieszone jest 3 i 5 sztuk awenturynu, który nie tylko nawiązuje do szczęścia, ale i do Tsukimi. W czasie tegoż święta Japończycy zajadają się kulkami z mąki ryżowej, zwanymi tsukimi dango. U dołu zwisa dokładnie 7 łańcuszków z 7 kulkami awenturynu. Szczęścia nigdy nie za wiele ;) 


Tył podszyłam szarą ekoskórką przeszytą srebrną nitką. Tak w klimacie księżycowym ;) 
Jeszcze słówko - królik napsuł mi sporo krwi, nie powiem. Wiele razy prułam, poprawiałam, chcąc, aby było jak najbliższe ideału, co skończyło się tym, że pracę zakończyłam dosłownie w ostatniej chwili, bo o 3:30 rano w poniedziałek, 6. marca. Przespałam się 4 godziny i wstałam, aby zrobić zdjęcia, a potem znowu poszłam spać. I obudziłam się po 10 godzinach, ze ścierpniętym karkiem i bólem w łokciu, ale warto było ;)


Całość nie jest mała, ma 8 cm średnicy. Długości z łańcuszkami nie zmierzyłam, leń ze mnie. 


Miało być zdjęcie na ludziu, ale jestem ostatnio mało reprezentacyjna, więc musi wystarczyć zdjęcie poglądowe na sweterku w rozmiarze 46 (ech...), aby pokazać Wam mniej-więcej proporcje. Jeszcze nie miałam okazji go zawiesić na szyi, ale na pewno zostaje ze mną. 

Dla zainteresowanych, spis koralików - co ciekawe, w takiej kolejności, w jakiej całość była szyta :) 
1) Obszycie - MIYUKI Delica 11/0 Nickel Plated
2) Roślinność: TOHO Round 15/0: Transparent Olivine, Silver-Lined Amethyst; PRECIOSA Transparent Green; TOHO Round 11/0 Transparent Olivine, Silver-Lined Frosted Olivine
3) Królik: TOHO Round 15/0: Opaque-Lustered Navajo White, Opaque-Pastel Frosted Eggshell
4) Księżyc: TOHO Round 11/0 Opaque Gray, Permanent-Finish Frosted Galvanized Blue, Transparent-Rainbow Frosted Black, Ceylon Gray Smoke, Permanent-Finish Silver-Lined Milky Cloud; Fire Polish 3mm Dark Silver; TOHO Round 15/0 Matte-Color Opaque Gray
5) Niebo: Fire Polish 3mm Silver-Lined Crystal AB; TOHO Round 15/0 Trans-Rainbow Crystal, Opaque Jet, Metallic Hematite, Metallic Cosmic. 
Uff, chyba wszystko ;) 

Mimo paru kontuzji zdrowotnych i, mimo moich starań, niedoskonałości, lubię tę pracę i cieszę się, że wyszłam ze swojej strefy komfortu i spróbowałam czegoś trudniejszego ;)
Jeśli i Wam przypadła do gustu moja interpretacja Japonii, będzie mi miło, jeśli zostawicie "lajka" pod tym linkiem albo po kliknięciu w zdjęcie. Zachęcam także do przejrzenia całego albumu, prace są po prostu cudowne!
A ja zmykam na koralikową wycieczkę do Holandii ;) 


PS.
Muszę się do czegoś przyznać. Jako ogromna fanka serialu "MASH", ciągle po głowie chodziła mi ta piosenka... Chyba cierpię na syndrom zapętlenia jednego utworu ;)

20 komentarzy :

  1. Bardzo ładna praca z podbudową teoretyczną w dodatku:)) Konkurs RS to ten w którym pewnie nigdy nie wezmę udziału, chociaż nieraz mnie kusi, bo i pomysł by się znalazł. Niestety czasu brak. Miłej niedzieli:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam to szczęście, że czasowo dam radę i mam nadzieję w kolejnych inspiracjach ;) Wzajemnie miłego dnia!

      Usuń
  2. świetna praca pełna pięknych detali! Czarujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekałam na ten post, żeby lepiej obejrzeć Twoją pracę. Jest śliczna, przemyślana i do tego z legendą w tle, jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, strasznie miło czytać takie słowa :) Przyznam, tyle to trwało, bo nie mogłam się przemóc i porządniejsze zdjęcia zrobić. To chyba najgorszy aspekt prowadzenia bloga ;)

      Usuń
  4. Twoja praca to najlepszy dowód na to jak pięknie kończą się kompromisy... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, jak mi miło <3 Dziękuję :)

      Usuń
  5. No wreszcie :) Ja też czekałam, kiedy pojawi się wpis, żeby sobie poczytać i popatrzeć na detale (bo wisior w albumie konkursowym już widziałam oczywiście) :) Piękny haft Ci wyszedł, poza tym to jedna z bardziej oryginalnych prac. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciało mi się zdjęć robić, odrzucało mnie po prostu od aparatu jakby trędowaty był ;) Zdjęcie na konkurs było robione w ostatniej chwili, ale obiecuję, że się poprawię z kolejną inspiracją ;) Dziękuję pięknie za miłe słowa, Aniu :)

      Usuń
  6. Widziałam pracę w albumie, jest cudowna. Zaplanowana i wykonana w każdym szczególe. Na początku trochę mnie zdziwił ten królik, ale jak widać wynikało to tylko z mojej niewiedzy, czyli rękodzieło rozwija. Bardzo spodobało mi się określenie, że "wyszłam ze swojej strefy komfortu i spróbowałam czegoś trudniejszego", tym bardziej że także zrobiłam to samo. Pozdrawiam serdecznie i czekam na Holandię i Polskę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bałam się, że temat będzie niezrozumiały, więc szybko dodałam komentarz z wyjaśnieniem :) Japonię każdy kojarzy z kwiatem wiśni, ale jak coś głębiej to już problem. Przy Holandii tez chcę postawić na oryginalność, zobaczymy, co z tego wyjdzie ;) Z Polską będzie łatwiej, bo wszyscy skojarzą chyba... ;)
      Cieszę się, że praca tak przypadła do gustu i pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  7. Jakież to piękne! <3 Jestem pod coraz większych wrażeniem z każdą pracą, którą wrzucasz. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aww, jak mi miło :) I jak się cieszę, że skomentowałaś <3 Jak widać, z photoshopem mi jednak romans nie wyszedł, ale chyba się odnalazłam w koralikach ;)

      Usuń
  8. Niezwykle udany debiut konkursowy! Fantastyczna ta symbolika i super wykonanie!
    Świetnie rozumiem te koralikowe kompromisy, ja za każdym razem przeżywam mini załamanie nerwowe, jak się biorę za pracę, bo albo nie mam koralików i trzeba dokupić, albo, co gorsze, takie koraliki nie istnieją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też ja byłam w ciężkim szoku, jak ostatnio poczyniłam koralikowe zakupy i znalazłam wszystko, czego potrzebowałam ;)
      Nawet nie wiesz, jak mnie radują Twoje pochwały i komentarze <3 Cudownie czytać takie słowa, szczególnie, że pisze je osoba uważana przeze mnie za prawdziwego koralikowego mistrza :)

      Usuń
  9. Piękny wisior :) i fajnie, że zagłębiłaś się w temat wykorzystując legendę i symbole (aż mi wstyd, że ja się w ogóle nie przyłożyłam :/) Legenda legendą, ale mnie się Twój wisior kojarzy z moją ulubioną bajką z dzieciństwa (oczywiście japońską)- czyli z Czarodziejką z Księżyca :) No i nie można nie wspomnieć, że wspaniale sobie poradziłaś z haftem koralikowym! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umówmy się - ja miałam na to czas, Ty byłaś jedną nogą na porodówce ;) A teraz muszę się przyznać ze wstydem - ja Czarodziejki z Księżyca nie oglądałam...

      Usuń