OSWAJANIE FRYWOLITKI || CREAM & BERRY

Witajcie, witajcie!
Chyba się nielekko rozleniwiłam, nie uważacie? Post miał być tydzień temu, ale ciągle nie mogłam się zmusić, żeby obrobić zdjęcia w programie graficznym, a potem jak już to zrobiłam, to trochę musiały "nabrać mocy urzędowej" ;)
Od dłuższego czasu zbierałam się do udziału w zabawie "Oswajanie frywolitki", szczególnie, że to jedyna taka znana mi inicjatywa w środowisku blogowym (jeśli się mylę, oświećcie mnie!) Jednak w lipcu siedziałam w domu rodzinnym i nie miałam materiałów, w sierpniu po prostu się zagapiłam i zapomniałam... Na szczęście, przyszedł wrzesień i mnie wyratował ;) 

CREAM & BERRY

frywolitka, tatting, rękodzieło, biżuteria, handmade, wisior


Tematem zabawy w tym miesiącu jest frywolitka dwukolorowa. Początkowo byłam przekonana, że frajdę z tego będą mieć tylko "czółenkowcy", a ja, jak powszechnie wiadomo, z czółenkiem mam nie po drodze i stanowczo wolę igłę. Na szczęście, od czego są inspiracje i od czego jest YT ;) U jednej z moich ulubionych "jutuberek" - LE COSE DELLA ANTO znalazłam fantastyczny wzór na dość sporej wielkości kolczyki. Po zrobieniu pierwsze z nich doszłam do wniosku, że w moim wykonaniu to są stanowczo za duże kolczyki i tak z kolczyków wyszedł wisiorek z ciemnofioletowej włóczki oraz włóczki w kolorze wielbłądziej wełny. 


Fioletowy środek wyszedł trochę zbyt koślawy jak na mój gust, ale włóczka wybitnie nie chciała tym razem współpracować :( Na szczęście, po usztywnieniu jest jako-tako ;)
Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała do frywolitki koralików ;) Duże, w środku wisiorka to oczywiście Fire Polish 4mm Iris Purple. I tu muszę się przyznać do czegoś, czego nigdy, absolutnie nigdy w żadnym wypadku nie wolno robić, a ja to oczywiście zrobiłam - koraliki dobierałam niemal po ciemku, wieczorem, w sztucznym świetle. Jak popełniałam ten wisiorek, w NYC miał miejsce US OPEN i, korzystając z wolnego, zmieniłam swój tryb dobowy na chodzenie spać o szóstej rano i wstawanie o piętnastej. Zanim się zabrałam za dalsze frywolitkowanie, była już dwudziesta. Toteż, gdy po kilku dniach spojrzałam na moje małe dzieło w świetle słonecznym byłam mało przekonana do koloru Iris Purple, który, jak to doskonale widać na zdjęciu, mieni się na zielono. Ale po kilku dniach doszłam do wniosku, że wygląda to całkiem nieźle, a nawet bardzo nieźle ;)
Mniejsze koraliki to tym razem nie TOHO Round, a NIH BEADS 12/0 - Inside-Color Rainbow Hiacynth/Iris Line zakupione dawno, dawno temu, gdy dopiero zaczynałam swoją przygodę z frywolitką. 


Mały rzut oka na szczegóły - na wisiorku usiadł mały motylek, a wraz z nim dwie małe przekładki - wszystko przyleciało prosto z Royal Stone w Poznaniu ;) Koralki oczywiście te same, co w całości pracy; krawatka z Korallo


Jeszcze rzut oka jak wisior wygląda na Czarnej Damie ;) Jest naprawdę spory - średnica 6,8 cm + przywieszka. Chociaż nie byłam do niego przekonana, wygląda świetnie i chętnie kogoś uszczęśliwi ;)

I, żeby formalności stało się zadość: 
zgłaszam swoją dwukolorową frywolitkę do 18 zadania z cyklu "oswajanie frywolitki".

7 komentarzy:

  1. Piękny medalion, w pięknej dwukolorowej odsłonie. Cieszę się, że do nas dołączasz. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się na to zdobyłam w końcu i na pewno nie będzie to ostatni raz ;) Dziękuję za odwiedziny!

      Usuń
  2. Ha! Doczekałam się fioletowej pracy :) Dla mnie frywolitka to wciąż czarna magia, dlatego z największą przyjemnością oddaję się podziwianiu prac, wykonanych w tej technice. Wisior wyszedł śliczny i pięknie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarno-fioletowa praca też się szykuje, muszę się tylko zmobilizować do nawlekania, bo to akurat sznur będzie ;)
      Dziękuję pięknie za miłe słowa i odwiedziny :)

      Usuń
  3. Piękna frywolitka, do tego w moim ulubionych kolorach. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ciepłe słowa i również pozdrawiam! :)

      Usuń

Copyright © 2014 Panna Kajka dzierga , Blogger