SKY WITH DIAMONDS

Witajcie kochane!
Wstyd. Po prostu wstyd, ale ta pogoda mnie okropnie rozleniwia, a jakby tego było mało, depcze mi po piętach obrona licencjatu i nauka do tegoż egzaminu... i masa różnych biżuteryjek, które mają być "na już", bo w taką pogodę mało która dama jest cierpliwa ;) Dzisiaj przedstawiam jedno z moich ostatnich dzieł, komplecik, który sprawił mi niemało kłopotu, chociaż wygląda na taki prosty :) 

SKY WITH DIAMONDS

frywolitka, bransoletka, tatting, fire polish, rękodzieło, handmade

Męczę się, nawlekam koraliki TOHO, patrzę, czy wzór jest dobry, pocę się i przeklinam, bo znowu błąd... I wpada do pokoju Rodzicielka z prośbą, abym zrobiła frywolitkowy komplecik z granatowej nitki z koralikami. Na już. Moja Mamuchna to cudowna kobieta, ale jej spontaniczność (ja należę do osób długo-planujących każdy najmniejszy krok) mnie kiedyś przyprawi o zawał serca...
Na całe szczęście, miałam ze sobą granatową włóczkę i wszystkie koraliki. Otworzyłam pudełko, wyjęłam koraliki i zaczęłam główkować. Kiedy już wpadłam na pomysł, zaczęłam rozrysowywać - klops. Bo ma być elegancko, o czym Rodzicielka moja zapomniała mi na początku wspomnieć. Noż kobito...
Doszłam jednak do wniosku, że im mniej, tym lepiej. I tak oto powstało eleganckie połączenie granatowej nitki i Fire Polish 4mm w kolorze Silver. 


Wzorek jest najprostszy na świecie, dużo jednak krwi napsuły mi koraliki. Nie wszystkie miały odpowiednio szeroką dziurkę (chociaż powinny), żeby nitka przechodziła przez nie dwukrotnie - koraliki były wplatane w robótkę w trakcie jej tworzenia, a nie po skończeniu całości, jak to bywa np. w technice ANKARS. Prywatnie uważam, że tak jest prościej i wszystko lepiej się trzyma :)


Do bransoletki dodałam tylko zawieszkę-różyczkę, aby całość utrzymać w eleganckim i kobiecym stylu. Karabińczyk i przedłużka, bo Rodzicielka zapomniała spytać o szerokość nadgarstka owej damy, którą ten komplecik uszczęśliwi...


Kolczyki zrobione dokładnie tak samo jak bransoletka, tylko, naturalnie, krótsze. Z tego co pamiętam, miały jakieś 12 cm + bigle (srebrne sztyfty), ale głowy nie dam - tak szybko zniknęły mi z rąk, że ledwo zdążyłam wszystko obfotografować i w tym ferworze zapomniałam o fotografii całości kompletu. Ech... 


Jak widać, wypróbowuję nowe sposoby robienia zdjęć i w tym celu zakupiłam tą oto Uroczą Damulkę, która z dumą prezentuje nowe kolczyki ;) Ręka, znajdująca się na jednym z poprzednich zdjęć, należy (spokojnie, nie dosłownie ;) ) do Rudej Aleksandry, która zgodziła się jej użyczyć do zdjęć. Myślę, że wyszło całkiem przyzwoicie :)

Jak się zepnę, to obiecuję, że za tydzień będzie coś zupełnie nowego, czego jeszcze pokazywałam, w myśl zasady "zgłębiamy nowe techniki" ;)

PS
Tak, nazwa kompletu to fragment piosenki The Beatles  - "Lucy in the Sky with Diamonds" :)

2 komentarze:

  1. Śliczny komplet. Taki jak lubię bo elegancki w swojej prostocie. Piękny i już, niech się dobrze nosi. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właścicielka jest zadowolona, a to jest najważniejsze :)
      Dziękuję pięknie za odwiedziny i pozdrawiam!

      Usuń

Copyright © 2014 Panna Kajka dzierga , Blogger