AMBER ROAD

Z Holandią były problemy, kiedy jednak pojawił się temat "Polska" w royalowym konkursie kalendarzowym od razu wiedziałam, co i jak zrobię, pozostała tylko kwestia materiałów. Zamarzył mi się bursztyn, a jak wiadomo nie jest to najtańszy materiał, więc do ostatniej chwili ciułałam grosz do grosza, aby swoją wizję wcielić w życie. Udało się cudem, a to, co powstało, napawa mnie ogromną dumą ;)

AMBER ROAD

bursztyn, amber, kwarc, peyote, wisior, pendant, Kalisz, Calisia, toho, beads, beadweaving

Bursztyn kojarzy się z Polską, z Bałtykiem, jednak muszę tutaj kilka słów wyjaśnienia dodać ;)
Kiedy myślę "Polska", przed oczami staje mi moja mała ojczyzna, miejsce, z którego pochodzę, gdzie się urodziłam, wychowałam i które kocham ogromnie... Pochodzę z Kalisza w Wielkopolsce, miasta powszechnie uważanego za najstarsze miasto w Polsce, nazwane tak już przez Jana Długosza - "Calisia – Poloniae civitatum vetustissima" (Kalisz - Najstarsze miasto Polski). Historycy od jakiegoś czasu obalają ten mit, oddając palmę pierwszeństwa Krakowowi, z czym ja się prywatnie nigdy nie zgodzę ;). 
Najstarsza wzmianka o osadzie położonej na terenie współczesnego miasta Kalisza pochodzi z "Geografii" Klaudiusza Ptolemeusza, datowanej na II w. n. e. Uczciwa będę i powiem, że część naukowców i to twierdzenie stara się obalić, a druga część podkreśla, że nie da się tegoż twierdzenia o obaleniu udowodnić... Dobrze, te dysputy zostawmy fachowcom ;) Faktem jest jednak, że w samym Kaliszu i okolicy istnieje cała masa stanowisk archeologicznych z okresu wpływów rzymskich (od przełomu er do ok. 375 roku n. e.), a tak materialnego faktu nikt i nic nam nie obali ;) Osadnictwo na terenach kaliskich utrzymywało się nieprzerwanie od czasów neolitu. 
Prawdą też jest, że przez tereny Kalisza przebiegał niegdyś tzw. Szlak Bursztynowy, czyli szlak handlowy między Morzem Śródziemnym a Morzem Bałtyckim, którego głównym celem były wyprawy właśnie po bałtycki bursztyn. Silnie rozwinęli ten szlak Rzymianie od I w. n. e. 
I właśnie moją małą ojczyzną i Szlakiem Bursztynowym postanowiłam się zainspirować, tworząc prosty wisior, którego centrum stanowi bryłka pięknego bursztynu. 
Wróćmy więc do kwestii rękodzielniczych...


Nie skłamię, jeśli powiem, że ten kawałek bursztynu traktowałam niemal z nabożną czcią. Zawsze chciałam pracować z bursztynem, ale jego cena była dla mnie zaporowa, więc kiedy pojawiła się okazja w postaci konkursu Royal Stone, stwierdziłam - jak nie teraz, to kiedy? 
Nie chcąc przyćmić urody kamienia, obszyłam go na tyle minimalną ilością koralików, na ile mogłam sobie pozwolić, patrząc na nieregularne krawędzie bursztynu. Chciałam też zostawić go, że tak powiem, z obu stron "gołego", więc mogę powiedzieć, że mój wisior jest dwustronny ;)  


Strona, którą zupełnie subiektywnie wybrałam jako przód, jest gładsza i mniej chropowata. Całość kamyka obszyłam koralikami TOHO Round 11/0 Permanent Finish Galvanized Aluminium oraz TR 15/0 Galvanized Aluminium. Po tej stronie znajdują się też TR 11/0 i 15/0 Silver-Lined Smoky Topaz oraz 15/0 Silver-Lined Med Topaz. 


Pod kamieniem zawieszone są małe kawałki bursztynu, w liczbie sztuk 8. Nie powiem, aby ogniwka były jakieś specjalnie ładne, ale trudno było te maleństwa tak zawiesić, aby ich nie zniszczyć. Dwa poległy w boju, nad czym ogromnie ubolewam :( 
Nie licząc tych strat, byłam w szoku, jak spokojnie i dobrze mi się pracowało. Chociaż dawno nie oplatałam żadnych kamieni peyotem, wszystko udało mi się za pierwszym podejściem i w jeden wieczór, co jest cudem przy moich royalowych pracach. Czyżby jakiś dobry znak? ;)


Całość wieńczy spora kropla kwarcu w kolorze kawy. Kwarc również można powiązać ze Starożytnym Rzymem, bowiem Rzymianie używali dużych kul bezbarwnego kwarcu do chłodzenia dłoni. 


Druga strona kamienia jest bardziej chropowata, pełna wypukłości i nierówności, ale przez to jaka ciekawa ;) Obszyta jest tymi samymi koralikami TOHO Round 11/0 Permanent Finish Galvanized Aluminium oraz TR 15/0 Galvanized Aluminium, TR 11/0 i 15/0 Silver-Lined Smoky Topaz. 


Udało mi się zrobić piękne zdjęcie pod światło (nie zważajcie na różowawy odcień koralików, to od zasłon). Czyż to nie jest piękny kamień? 
Bursztyn ma "oczko", bo w zamyśle była to zawieszka, ale postanowiłam niczym go nie zasłaniać. Widać je właściwie dopiero, jak się dobrze przyjrzymy lub też pod światło. 


Ale, ale, my ciągle mówimy o Rzymianach, a gdzie ci Rzymianie w pracy? Na nośniku ;) Na łańcuszku, przez który przewlekłam sznurek woskowany, zawiesiłam zawieszki przypominające rzymskie monety, znajdowane na terenie Kalisza.


A na Czarnej Damie prezentuje się jak powyżej ;) Wisior ma 11,5 cm długości. 

Jestem szalenie wręcz dumna z tego wisiora, szczególnie, że już od początku planowałam go jako prezent na zbliżający się Dzień Matki. 
Mama już jest zachwycona, mam nadzieję, że Wy również ;) Jeśli tak, to będzie mi miło, jeśli zostawicie "lajka" pod tym linkiem albo po kliknięciu w zdjęcie. 



PS
Zapomniałabym o tym, co mi towarzyszyło przez dłuższy czas przy tworzeniu wisiora. Wiecie, że w 2014 roku polski kompozytor i jazzman Włodek Pawlik zdobył Grammy za płytę "Night in Calisia" (w kategorii "najlepszy album dużego zespołu jazzowego")? 
"Randy Becker plays Włodek Pawlik's Night in Calisia" to album jazzowy z 2012 roku, którego powstanie uświetniło 1850. rocznicę lokacji Kalisza. Nagrany został w 2011 roku, w studiu Polskiego Radia przed Randy'ego Beckera, Włodek Pawlik Trio oraz Orkiestrę Symfoniczną Filharmonii Kaliskiej, pod batutą Adama Klocka. Lubię jazz, obok muzyki metalowej i muzyki klasycznej to właściwie mój ulubiony gatunek muzyczny, a płytę mam na półce od dawna i jej dźwięki pozwalały mi, że tak powiem, wczuć się w klimat ;) Na płycie znajduje się utwórz "Amber Road", który gorąco polecam (jak i całą płytę) - {KLIK}. (A tak przy okazji, wiecie, że to w Kaliszu urodził się jeden z najsłynniejszych polskich kompozytorów jazzowych Jan "Ptaszyn" Wróblewski?)
Dobrze... przepraszam, już kończę ;) Nic na to nie poradzę, że o własnym mieście i jego ciekawej historii mogłabym napisać książkę ;) 

16 komentarzy:

  1. Jako dziewczyna z nad samego morza nie mogę nie docenić urody Twojej pracy :) kiedyś bursztyny wydawały mi się strasznie babciowe, ale podczas krótkiego epizodu pracy w sklepie z biżuterią wyleczylam się z tego twierdzenia całkowicie. Bardzo podoba mi się Twój wisior, bursztyn jest pięknie oprawiony, a na szczególne uznanie zasługuje śliczna koralikowa falbanka wokół niego :) Moje głosy już masz, trzymam kciuki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie :) Ja zaczęłam bursztyn doceniać dopiero jak zajęłam się rękodziełem, też wydawał mi się nieco... przestarzały ;)

      Usuń
  2. Ja również trzymam kciuki za Twój piękny wisior (lajka oczywiście ode mnie dostał). Bursztyn to cudny kamień, a Ty swoją oprawą tylko jego urodę podkreśliłaś :) Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne, nowoczesne podejście do bursztynu i Rzymian oczywiście w polskiej rzeczywistości. Opis inspiracji i powstawania przeczytałam jak najlepszy kryminał. Świetna praca i życzę powodzenia w konkursie. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako niespełniony pisarz kryminałów, kłaniam się w pas i dziękuję :)

      Usuń
  4. Piękny wisior :) Bardzo dobrze, że dwustronny, bo zasłaniać taki piękny okaz to chyba byłaby profanacja :) Taka minimalistyczna oprawa na pewno wyszła mu na dobre, a do tego jest świetnie dopełniona przez dyndadełko :)
    Oczywiście trzymam kciuki, powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dyndadełko musiało być, każdy lubi jak coś w biżuterii dynda ;) Dziękuję pięknie, Aniu, i ściskam!

      Usuń
  5. Prześliczny okaz bursztynu i do tego pięknie oprawiony, życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O Polsce trochę poczytałam, a o Polsce czytam chętnie :) Wisior spodobał mi się od początku, bursztyn jest piękny, a szczególnie jego oplecenie, nie zabiera mu nic z uroku a wręcz go podkreśla. Pomysł z "rzymskimi monetami" świetny! w całości prezentuje się niesamowicie:) Trzymam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ogromnie za miłe słowa, bo po obejrzeniu albumu konkursowego doszłam do wniosku, że jednak mój wisior się biednie prezentuje ;) Ale mnie się podoba i go lubię, a to chyba najważniejsze ;)

      Usuń
  7. Ale cudo! Pomysłowe i bardzo staranne, po prostu śliczne!
    Masz talent :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Panna Kajka dzierga , Blogger