AUTUMN RAIN

AUTUMN RAIN

Dzień dobry!
Ufff... Żyjecie? Bo ja chyba w końcu padnę przed Świętami ;) Zaczynam dochodzić do wniosku, że mój ambitny plan podarowania każdej damie pod choinkę czegoś ręcznie robionego jest zbyt ambitny. Brakuje mi około tygodnia, żebym ze wszystkim zdążyła, ale co to dla mnie. W końcu lubię pracować w nocy, więc mogę przez parę nocy nie spać :P 
Dość już narzekania, przejdźmy do konkretów ;) Ostatnio rozpieszczałam Was swoimi próbami zgłębienia tematu haftu koralikowego i plan był taki, że dzisiaj wrzucę coś innego. Ale, jak zwykle, plany lubią się zmieniać ;) Szyjąc poniższą broszkę, zupełnie przypadkiem wpasowałam się w jedno z wyzwań Szuflady, o wdzięcznym tytule "Jesienny spacer w lesie". Nie planowałam tego zupełnie, po prostu kolory same się tak złożyły w trakcie szycia i w końcu doszłam do wniosku, że mogę się zgłosić, a co mi tam. Broszka zdecydowała za mnie i teraz oddaję jej głos ;)

AUTUMN RAIN

jaspis, broszka, haft koralikowy, handmade, rękodzieło, biżuteria
FROSTY THE SNOWMAN

FROSTY THE SNOWMAN

Dobry wieczór!
Zawsze lubiłam Święta, ale w tym roku to już od pierwszego grudnia ogarnia mnie jakiś świąteczno-zimowy szał i niecierpliwię się okropnie. Ja już chcę Święta! Teraz, zaraz, już! Ja chcę śnieg, ubieranie choinki, leniwe mijanie dni, obżarstwo przy stole wigilijnym, "Ogniem i Mieczem" w TV.. Normalnie zachowuję jak dziecko, które czeka na prezenty! Chociaż ja już osiągnęłam ten zacny wiek, kiedy to człowiek rozumie, że nie o prezenty chodzi i nie one są najważniejsze ;) W tym roku, z racji nieco większej ilości czasu (no, jak się uporam z rękodzielniczymi prezentami, ha, ha) mam okazję "wpleść" Święta w moje rękodzieło. Mam nadzieję, że zdążę jeszcze z innymi drobiazgami, które sobie przygotowałam, szczególnie z frywolitką, bo rozrysowane śnieżynki czekają na usupłanie :) A tymczasem, chociaż za oknem śniegu jak na lekarstwo, przypałętał się taki bałwanek...

(przy czytaniu posta ścieżkę dźwiękową sponsoruje pan Michael Bublé - słuchanie wysoce zalecane ;) )

Ten weekend był szalenie produktywny i pojawiło się w mojej małej "pracowni" kilka prac z kategorii "haft koralikowy". Wedle starszeństwa, ta jest numerem trzy, ale numer dwa przewidziany jest na prezent pod choinkę, a, że osoba, która ten prezent otrzyma odwiedza mojego bloga, musicie uzbroić się w cierpliwość :) Poza tym, za tą bałwankową broszką kryje się pewien niecny plan, który zaraz Wam zdradzę...

FROSTY THE SNOWMAN

frywolitka, haft koralikowy, tatting, biżuteria, handmade, rękodzieło, broszka

We wtorek na blogu Szuflady pojawił się post o kolejnym wyzwaniu. Tematem grudniowych zmagań są połączenia - należy łączyć różne, różniste techniki rękodzielnicze i stworzyć coś niesamowitego. Nie wiem, czy moja brocha jest wystarczająco niesamowita, ale połączenie różnych technik na pewno jest, chociaż nie gwarantuję, że ktoś inny wcześniej na to nie wpadł ;) Jak doczytałam temat wyzwania, niemal od razu zdecydowałam, że połączę technikę dla mnie pierwszą - czyli frywolitkę, bo to od niej wszystko się zaczęło - oraz nowo poznany haft koralikowy. W zamyśle frywolitka otaczająca broszkę miała przypominać płatek śniegu, ale, jak wiadomo, plany lubią się zmieniać. 


Ale, zacznijmy od początku. 
Uroczy, prosty kaboszon szklany z bałwankiem otoczyłam koralikami TOHO Round 11/0 w kolorze Matte-Color Opaque White oraz TOHO Round 15/0 Opaque-Lustered White. Wzorek w środku miał przypominać śnieżynkę i, moim skromnym zdaniem, chyba się udało ;) Dalej TOHO Round 8/0 w kolorach: Opaque-Frosted Shamrock, Opaque-Frosted Cherry, Opaque-Frosted White i Opaque-Rainbow White. Wszystko to przeplatane 4 mm. perłami szklanymi. Kolejny rządek to TOHO Round 8/0 Opaque-Frosted White - w teorii niepotrzebny, w praktyce wyrównał całość i ułatwił mi końcowe oplecenie całości kolejnymi "ósemkami" - TOHO Round 8/0 Opaque-Rainbow White. 
Najcieńsza moja igła frywolitkowa przez koraliki 11/0 nie przechodzi, więc otoczyć broszkę musiałam większymi, 8/0. Igła przeszła, ale cieńszy kordonek już tak dobrze się nie trzymał, toteż znów musiała nastąpić drastyczna zmiana ;) Wzorek także miał być nieco bardziej skomplikowany, ale przy pierwszej próbie doszłam do wniosku, że brocha staje się "mega brochą" i jest już stanowczo za duża, więc ograniczyłam się do skromnych łuczków. 


Nie żartuję, mówiąc, że to brocha, a nie broszka, co też pokazuje powyższe zdjęcie poglądowe, ze skromną dwuzłotówą ;) Brocha bez frywolitki ma ok 4,3 cm średnicy, z frywolitką - 6,5 cm średnicy. Sporawo, nie powiem, a jej wielkość z początku mnie przeraziła i nie przekonała, nawet miałam pruć ostatnie rządki, ale im dłużej się jej przyglądałam, tym bardziej mi się podobała. Podoba mi się dalej, więc taka zostanie, a połączenie frywolitki i haftu koralikowego jest warte powtórzenia w najbliższej przyszłości :) 


Tył broszki podklejony białą ekoskórką, zapięcie srebrne. Jeszcze mam problem z tym ściegiem właśnie, z podszywaniem strony "zadniej", ale praktyka czyni mistrza, więc jedynym remedium tutaj jest czas ;)

I ostatnie zdjęcie poglądowe na czerwonym, kaszmirowym swetrze, równie świątecznym jak brocha ;)

Zgodnie z planem, zgłaszam broszkę na grudniowe wyzwanie do Szuflady. 
Jak już wspomniałam, w pracy połączyłam technikę frywolitkową i haft koralikowy. 


Mam nadzieję, że w Mikołajki Wasz Mikołaj był bogaty w słodkości :)
Miłej niedzieli!
Copyright © 2014 Panna Kajka dzierga , Blogger