MISS MARBLE

MISS MARBLE

Witajcie!
Bardzo serdecznie witam wszystkich nowych obserwatorów - cieszę się, że jest Was już tyle i niech ta liczba 13 okaże się szczęśliwa ;)
Zgodnie z zapowiedzią, dzisiaj coś bardzo prostego, wręcz banalnego - bransoletka szydełkowo-koralikowa o wdzięcznej nazwie "Miss Marble" (tak, kocham kryminały, a Agathę Christie czytałam jeszcze dzieckiem w kołysce będąc ;) ). Wzorek praktycznie żaden, bo całą "robotę" robią tu przepiękne koraliki, o których zaraz opowiem :) 
Przy okazji, zauważyłam, że wszystkie dotychczasowe posty październikowe zaczynają się na literę "m"... hmm... ciekawy przypadek, nieprawdaż? ;)

MISS MARBLE

handmade, rękodzieło, biżuteria, crochet rope, sznur szydełkowo-koralikowy, bransoletka

MIDNITE QUEEN

MIDNITE QUEEN

Czołem!
Za oknem hula wiatr i jest stanowczo za zimno, żeby wychodzić z domu. Najlepiej cały okres jesienny (i zimowy) spędziłabym pod kołdrą, z kotem na kolanach i/lub psem w nogach. Ale życie jest wredne i nie można sobie na to pozwolić :P
Ostatnie dni upłynęły mi na tym projekcie, który spędzał mi sen z powiek i to dosłownie. Jestem typem nocnego pracoholika i wolę tworzyć po nocy, a dzień przesypiać. Po prostu nikt mi nie przeszkadza i mogę spokojnie robić swoje ;) Nazwa kompletu powstała jednak nie z powodu mojego zamiłowania do nocnego trybu życia. Inspirowana jest tytułem piosenki jednego z moich ulubionych zespołów rodem z zimnej Finlandii - Brother Firetribe - jeśli ktoś chce, (i lubi rock) warto przesłuchać "Midnite Queen".
A wracając do konkretów, przed Państwem kolczyki o wdzięcznej nazwie...

MIDNITE QUEEN

rivoli, kolczyki, peyote, beading, handmade, biżuteria, rękodzieło

MINTY MISTAKES

MINTY MISTAKES

Witam Was :)
To chyba była moja najdłuższa przerwa w blogowaniu, ale jesienna aura, jaka nas dopadła, nie wpływa pozytywnie na koralikowanie, szczególnie, jeśli się ktoś paskudnie przeziębi. Jak ja ;) Zatoki bolały niemiłosiernie, na szczęście pozycja pół-leżąca nie była aż taka nieprzyjemna i, chociaż posta nie było, dużo się na blogu działo. 
Zmieniłam kompletnie wygląd bloga, zmieniła się jego nazwa i muszę powiedzieć, że jestem szalenie zadowolona z efektu końcowego :) Zupełnie nie rozumiem, co mnie napadło z tym poprzednim wystrojem: mieszanką różu, brązu i kiczu. Aż wstyd, jak o tym pomyślę... Najlepiej będzie, jak zapomnimy o tym, co było i skupimy się na tym, jak pięknie jest teraz ;) Oczywiście, wszelka krytyka mile widziana. 
Mimo choróbska, udało mi się skończyć drobny komplecik, o którym też mam nieco do opowiedzenia ;) 

MINTY MISTAKES

wisior, crochet bead, kulka szydełkowo-koralikowa, rękodzieło, handmade, biżuteria

Zaczęło się wszystko od kulki koralikowo-szydełkowej. Już od dawna chciałam opanować tę trudną sztukę, ale jakoś się nie składało ;) W końcu wzięłam się w garść i zabrałam do działania - w tym momencie można powiedzieć, że całość sponsorowała Joasia z Biżuteria Blond - ucząc się kulki szydełkowej, korzystałam z przygotowanego przez nią tutoriala dla Świata Koralików; miałam na pod orędziu tylko kulkę wielkości 25mm, więc musiałam poszukać odpowiedniego wzoru. I tutaj znowu pomogła Joasia i przygotowany przez nią wzór na kulkę ombre.
Tak więc, Joasiu, oceniaj! ;) 


Kulka ma ok 30 mm średnicy i myślę, że jak na pierwszy raz, wygląda nieźle ;) Tu muszę wyjaśnić pierwszą przyczynę nazwy kompleciku - dlaczego mistakes, czyli błędy? Gdzieś przy samym końcu kulki (kolor blado-różowy) popełniłam błąd i ona nie składała się tak ładnie jak powinno być we wzorze. Co ciekawe, nie widać tego w ogóle, jedynie w czasie tworzenia zorientowałam się, że mam dziwną ilość koralików do przerobienia. Na szczęście, wiem, gdzie błąd popełniłam i już się mylić nie mam zamiaru ;)
Kulkę, która stała się wisiorkiem, zwieńcza 10. mm biała perła szklana. 



Koraliki użyte do tej biżuterii to Toho Round 11/0: Inside-Color Aqua/Lt Jonquil Lined (ten "miętowy" kolorek ;) ) oraz Ceylon Soft Pink. Stwierdziłam, że wyglądają tak świetnie razem, że zasługują na bransoletkę, także w "stylu" ombre. Trochę czasu mi zajęło stworzenie wzoru na 13 koralików w rzędzie. Chciałam podejść do tematu ambitnie i nie korzystać z innych, dostępnych na blogach wzorów. I ambicja chyba mnie zjadła ;) 


Tak przyjemnie robiło mi się tą bransoletkę, że ani się obejrzałam, a ją skończyłam. I pojawił się kolejny błąd - wyszła sporo krótsza niż planowałam, a zupełnie nie rozumiałam, dlaczego tak się stało. Po bliższym procesie wpatrywania się w koraliki jak sroka w pięć złotych, zauważyłam, że już na samym początku gdzieś się pomyliłam i z 13 koralików w rzędzie zrobiło się 14. Na wzór nie zwróciłam aż takiej uwagi w trakcie robienia i, wstyd przyznać, nie zauważyłam tego. Już miałam pruć i robić od nowa, ale doszłam do wniosku, że przejście między kolorami jest, bransoletka jest plastyczna i ładnie się układa na ręce, więc problemu w sumie nie ma ;) Wyszła jednak za krótka, ma raptem 14 cm długości, dlatego dodałam jako łącznik kolejną perłę szklaną 10. mm (a właściwie, najpierw dodałam ją tutaj, potem do wisiorka, by stwarzały spójną całość ;) oraz 5. cm przedłużkę. Dzięki temu, cała bransoletka ma 21 cm długości :) 


Całości pilnuje karabińczyk-słonik na szczęście, obowiązkowo z trąbą do góry ;) 

Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednimi postami oraz witam serdecznie nowych obserwatorów :)
Piszcie, piszcie, co myślicie o nowym wystroju bloga, bo bardzo jestem ciekawa opinii :) 
Trzymajcie się ciepło!
Copyright © 2014 Panna Kajka dzierga , Blogger